poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Rozdział 2

Słyszałam piski innych dziewczyn, a ja siedziałam wmurowana i patrzyłam się w niego. Miałam ochotę jak najszybciej opuścić to pomieszczenie, zanim zdąży mnie zauważyć. Piątka chłopaków zdążyła już wejść na podest. Stanęli koło dyrektorki.
-To oni będą oceniać kto wygra.-kontynuowała.-Konkurs odbędzie się za miesiąc. Macie weekend na zastanowienie się czy będziecie brać udział w tym konkursie. Chętni niech się zgłoszą do mnie lub do profesor Smith. Są jakieś pytania?
Spojrzała na nas wszystkich.
-To w takim razie idźcie już do domu.
Siedziałam na krześle do póki wszyscy nie wyszli. Wstałam dopiero kiedy częściowo opustoszała sala.
-Panno Clarkson proszę już o opuszczenie sali. -powiedziała dyrektorka.
Loczek spojrzał się w moją stronę i prawie się uśmiechnął. Spojrzał szybko na chłopaków, szepnął im coś i poszedł w moją stronę. Chciałam już iść ale mnie zatrzymał.
-Czekaj chwilę.-powiedział podchodząc bliżej.
Zatrzymałam się koło drzwi.
-Chciałem się dowiedzieć jak się czujesz?
-Dobrze, dziękuję. Chciałam ci jeszcze raz podziękować za wczoraj. Gdyby nie ty już bym skoczyła.
-Cała przyjemność po mojej stronie.
-Tylko prosiłabym byś nikomu o tym nie mówił.
-Dobrze nie powiem. Ale nie za darmo.
-Mam ci zapłacić?.-powiedziałam zdziwiona.
-Nie o pieniądze mi chodzi. Umów się ze mną na kawę lub herbatę.
W sumie to jestem mu to winna. Uratował mi życie to może tą kawą się mu odwdzięczę.
-Dobrze. Ale nie licz na nic więcej.-powiedziałam.
-Tylko kawa.
-Dobrze.
-To spotkajmy się za godzinę temu w kawiarni przy galerii.
-Nie ma problemu. Przyjdę tam.
Odwróciłam się i ruszyłam w stronę drzwi. Za drzwiami czekała na mnie nie miła niespodzianka, w postaci Clary i Sophii.
-Czego chciał od ciebie Harry?-spytała się mnie, mierząc od stóp do głów.
-To nie twoja sprawa.-powiedziałam.-Odczep się wreszcie ode mnie.
-Chciałabyś. Za dobrze się bawię.
-O co ci chodzi?-Spytałam się.
-Bawi mnie to wszystko. To że ty cierpisz.
-Jesteś wredną suką.
-Odwołaj to.-powiedziała zbliżając się do mnie. -Nie. Dosyć już tego.
Złapała mnie za włosy i rzuciła mnie na ścianę.
-Auaaa.-krzyknęłam. -puść mnie!!
Na korytarzu przybyło więcej osób. Do akcji wkroczył Harry.
-Zostaw ją.-powiedział stanowczo.
-A czemu mam ją zostawić?
-Puść ją.
-Panno Knight proszę ją puścić.-powiedziała Dyrektorka.
Puściła mnie, obrzucając mnie przy tym jadowitym spojrzeniem.
-A teraz proszę do mojego gabinetu.
-Co?
-Słyszała pani.
-Ale...
-Powiedziałam coś.
Mruknęła coś jeszcze pod nosem i poszła za dyrektorką.
-Panno Night też zapraszam.
-A ja czemu?
-Bez dyskusji.
Sophia z Clarą się oddaliły z dyrektorką, a ja się poczułam jak sama nie umiem tego opisać.
Harry podszedł do mnie i złapał mnie za ramię.
-Wszystko w porządku?
-Tak-powiedziałam.
-Może pojedziemy moim samochodem do tej kawiarni?
-No dobrze.
Wyszłam szybko na dwór nie patrząc na to, że byłam obserwowana przez całą szkołę. Harry podprowadził mnie do swojego samochodu i otworzył mi drzwi od strony pasażera i wsiadłam. Po chwili sam Harry Styles usiadł za kierownicą i ruszyliśmy.


~Oczami Clary.~
Weszłam wściekła do gabinetu i usiadłam na krzesełku przy biurku.
-Dziewczyny wasze zachowanie jest nie na miejscu.
-Ale mamo.-powiedziałam.
-Nie ma żadne ale. Jutro masz przeprosić tą dziewczynę.
-Nie ma mowy. Ona zaczęła.
-Nie ważne kto zaczął. Ostatnio dochodzą do mnie słuchy, że to nie pierwszy raz kiedy nad nią się znęcacie.
-I ty w to wierzysz mamo?
-Koniec dyskusji. Przeprosisz ją albo nie weźmiesz udziału w tym konkursie.
-Ale to jest nie fer.
-Nie fer jest to, jak traktujesz tą dziewczynę. Albo obie je przeprosicie albo wylatujecie z konkursu.
-Ale...
-Żadne ale. Macie czas do poniedziałku by ją przeprosić.
-Dobrze.-powiedziałam.
-Uciekajcie mi już stąd. Mam dużo roboty.
Wyszłam z Sophią na zewnątrz i to co ujrzałam zbiło mnie z tropu. Ta oferma wsiadała do samochodu Harry,ego. Teraz to na pewno jej nie przeproszę po moim trupie. Jak śmie mi zabierać miłość mojego życia. Nie daruję jej tego. Nim się obejrzałam odjechali mi z oczu. Jeszcze bardziej wściekła wsiadłam do swojego samochodu i ruszyłam do domu.



Przepraszam, że tak długo nie było rozdziału ale miałam inne sprawy na głowie. I przepraszam, że jest taki krótki :) Mam nadzieję że wam się spodoba :)

2 komentarze:

  1. Ciekawie :) Zapraszam do mnie: http://intheeyesofsky.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawa historia
    Czekam na dalsze rozdziały :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń