niedziela, 9 sierpnia 2015

Rozdział 1

Patrzyłam dalej na jego rękę. W końcu złapałam za jego rękę. Pomógł mi przeleźć przez barierkę i postawił mnie na ziemi. Wyplątałam się z jego objęć. Oparłam się o barierkę dochodząc do siebie. Może ma i racje. Nie warto było.
-Chcesz pogadać o tym?
-Nie. Nie znam cię.
-Możemy...
Nie dokończył.
-Natalie!!!
Usłyszałam spanikowany głos mojej mamy. O boże!! Uświadomiłam sobie to co chciałam zrobić. Nie pomyślałam o mamie. Jakby się czuła gdybym skoczyła z tego zasranego mostu. Po chwili poczułam jak ramiona mojej rodzicielki mnie obejmują. Czułam jak się cieszy że nic mi nie jest. Objęłam ją i wtuliłam się niczym małe dziecko. Gdy już mnie puściła popatrzyła się na chłopaka.
-Czy mogę wiedzieć czy to przez ciebie moja córka próbowała się zabić?
-Ależ skąd. Nie znam pani córki.-powiedział uprzejmie chłopak.-Przejeżdżałem właśnie przez ten most i zobaczyłem pani córkę jak stoi za barierką.
-To ja dziękuję ci. Uratowałeś moje jedyne dziecko.
Podeszła do niego i go przytuliła.
-Jak ja mam ci się odwdzięczyć?
-Nie musi pani.
-Muszę. Zrobiłeś coś co nie da się opisać słowami.
-Naprawdę nie trzeba. A teraz ja muszę już wracać. A ty proszę nie rób nigdy nic głupiego.
Gapiłam się w swoje stopy. Było mi teraz naprawdę wstyd. Skinęłam tylko głową na znak że zrozumiałam.
Chłopak odwrócił się i wsiadł do samochodu.
Patrzyłam się za odjeżdżającym samochodem jak głupia.
W miedzy czasie podeszła do mnie Rosie. Złapała mnie i przyciągnęła mnie do siebie.
-Obiecaj mi, że nigdy więcej tego nie zrobisz.-szepnęła mi do ucha.
-Przepraszam.
Wyrwałam się z jej uścisku.
-Wracamy już do domu?-spytałam się.-Trochę zimno jest.
-W domu i tak sobie moja panno porozmawiamy.-ostrzegła mnie matka.
Ruszyliśmy w stronę samochodu mojej przyjaciółki. Przez całą drogę Rosie mnie obejmowała, jakby bała się, że za chwilę skoczę jednak z tego mostu. Wsiadłam do samochodu wraz z moją mamą na tył. Rosie odpaliła silnik i pojechaliśmy do domu. Pod domem pożegnałam się z Rosie i weszłam szybko do domu. Chciałam już iść do swojego pokoju, ale moja matka mi nie dała.
-Nie tak szybko. Najpierw mi musisz wszystko wyjaśnić.
-No dobrze. -powiedziałam wchodząc do salonu.
Usiadłam na kanapie a zaraz za mną moja matka.
-Więc słucham. Czemu chciałaś skoczyć?
Moja mama nic nie wiedziała o tym co się działo w szkole. Cały czas była na wyjazdach służbowych, żeby móc utrzymać nas obie i dom. Nigdy jej nie mówiłam co się dzieje. Nie chciałam by się martwiła. Jakby się dowiedziała to by znalazła pracę na miejscu a ja nie miałabym tyle wolnego co mam.
-Ja... Przepraszam cię mamo... Nie wiedziałam co robię.
Do oczu powróciły mi łzy. Matka widząc je przygarnęła mnie do siebie i przytuliła mnie. Gdy się wreszcie uspokoiłam się na tyle, zapytała się mnie:
-Kto cię skrzywdził? Powiesz mi?
-Mamo ja nie chcę o tym rozmawiać. Ale to nie przez chłopaka. Ja nawet nie mam chłopaka.
-To co się stało?
-Ja nie chcę o tym rozmawiać.-powiedziałam uparcie.
-Skarbie martwię się o ciebie. Ostatnim czasy jesteś jakaś nie swoja. Mało jesz, ciągle chodzisz ze spuszczoną głową. W ogóle się nie uśmiechasz. Nie wychodzisz już nawet na dwór. Co się takiego wydarzyło?
-Naprawdę nic takiego.
-Widzę właśnie, że nic się nie stało. Tylko chciałaś skoczyć z mostu. Tylko tak dla frajdy, tak?
-Mamo ja...
Nie wiedziałam już jak mam się od tego wszystkiego wymigać. Wszystko w środku mnie uciskało. Wszystkie emocje mnie uciskały. Z jednej strony mogłam jej powiedzieć, ale tylko pogorszyłabym sprawę. Jakbym komuś coś powiedziała to pewnie jeszcze gorzej by mnie traktowały. A z drugiej nie chcę o tym rozpowiadać. Postanowiłam to narazie przemilczeć.
-Mamo mogę iść już do siebie? Jest już późno a jutro do szkoły.
-Dobrze. Ale jeszcze jedno. Jutro jadę w delegację. Na 5 dni. I proszę cię byś nie robiła głupich wyskoków takich jak dziś.
-Dobrze obiecuję.
-Jadę jutro z rana. Zostawię ci pieniądze byś mogła sobie coś ugotować.
-Dobrze.
Wyszłam z salonu i skierowałam swoje kroki do swojego pokoju. Przebrałam się szybko w piżamę i położyłam się do łóżka. Leżałam w łóżku myśląc o dzisiejszym dniu. Mimo, że byłam w totalnej rozsypce, z oczu nie wydobyła się ani jedna łza, tak jak mam to w zwyczaju co noc. Raczej byłam zła na siebie, że dopuściłam się do tego, że pozwoliłam siebie tak traktować. Postanowiłam, że będę z nimi walczyła, jeszcze nie wiem jak ale będę. I jak kiedykolwiek spotkam tego chłopaka muszę mu podziękować za to, że nie dopuścił do tego bym skoczyła. O ile jeszcze go zobaczę. Przewróciłam się na drugi bok i usnęłam.
Rano wstałam ledwo żywa. Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki, zabierając po drodze z szafy strój na dzisiaj. Wzięłam szybki prysznic. Jak zwykle podśpiewywałam sobie. Nie ma co. Śpiewanie pod prysznicem. Wyszłam z pod prysznica, wytarłam się i ubrałam na siebie przyszykowane ciuchy. Zrobiłam lekki makijaż i rozpuściłam włosy. Zeszłam na dół do kuchni. Na blacie zauważyłam karteczkę od mamy. "Zostawiam ci pieniądze. Uważaj na siebie. Dzwoń jeśli coś się będzie działo. Kocham cię, mama."
Wzięłam pieniądze z blatu i schowałam je do portfela. Spojrzałam na zegarek. Była już 8.45. Boże jedyny spóźnię się. Nie wiedziałam, że jest już tak późno. Wybiegłam z kuchni i wybiegłam z domu chwytając moją torbę. Pobiegłam szybko na autobus. Gdy dobiegłam już na przystanek wsiadłam do autobusu, który akurat przyjechał. Usiadłam zdyszana przy oknie. Spóźnię się, pomyślałam. Na pewno się spóźnię. Autobus po 10 minutach jazdy zatrzymał się na odpowiednim przystanku. Wysiadłam szybko i pobiegłam szybko w stronę szkoły. Dobrze, że mam z tego przystanku blisko do szkoły. Mimo to weszłam do sali jako ostatnia. Znalazłam szybko wolne miejsce. Na samym przodzie. No trudno. Poszłam tam szybko nie zwracając zbytniej już uwagi na oszczerstwa ze strony Clary i Sophii. Usiadłam i czekałam jak dyrektorka skończy uspokajać gaduły z pierwszego rzędu.
-Witam was wszystkich serdecznie.-zaczęła swój monolog.-Pewnie zastanawiacie się dlaczego was tutaj ściągnęłam.
Popatrzyła się na nas wszystkich upewniając się czy wszyscy jej słuchamy.
-Więc tak. Razem z panią profesor Smith wpadliśmy na pomysł, by urządzić w szkole konkurs. Konkurs dotyczy tego, że macie zaśpiewać jakąś piosenkę. Ten kto wygra ten konkurs wystąpi w teledysku z bardzo znanym nam zespole. A jest nim... One Direction.
Po chwili do sali wkroczyło pięciu chłopaków. Obejrzałam się za siebie i zamarłam. Jednego z nich rozpoznałam.




I jak podoba wam się? :) komentujcie czy jest ok. :) Jesli coś jest źle to to poprawię. To życzę wam miłego czytania :)
Komentarz=motywacja.

5 komentarzy:

  1. Fajne, ale dużo powtórzeń, szczególnie na początku. :(
    Nathalie wydaje się zagubiona dziewczyna, gnebiona przez rówieśników, może odskocznią oskarża się chłopcy z 1D. ;))
    Czekam na nn.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki wielkie :) poprawię się następnym razem :*

    OdpowiedzUsuń